Dnia 28.11.2012r. do naszej szkoły przyjechał ks. Roman Rusinek, który od 1997r. pracuje w Rwandzie. Na lekcjach opowiadał o życiu w Afryce. Wspomniał o wojnie, która od 1994r. toczyła się między plemionami Hutu i Tutsi. Osierociła ona 300 tys. najmłodszych. Bardzo często nawet maluchy musiały pracować, a zapłata to np. kilka bananów na dzień. Ogromny odsetek dzieci nie uczęszcza do szkoły, która jest płatna.
Kolejnym tematem poruszonym przez księdza były choroby i głód. Można by im w łatwy sposób zapobiec, bo szczepionka na malarię kosztuje ok. 3 zł, a witaminy ok. 0,8 zł, natomiast dawka soli pomagająca przy rozwolnieniu to 0,4 zł. Niestety dystrybucja żywności jest nierównomiernie rozłożona. Paradoksem jest to, że 358 najbogatszych osób ma więcej dóbr niż wynosi roczny dochód najbiedniejszych krajów.
Te dzieci, które mają szczęście uczęszczać do szkoły nie noszą ciężkich plecaków – mają jedynie tabliczkę: na jednej str. jest kratka, a na drugiej – linia. Zanim dzieci rozpoczną następną lekcję, muszą nauczyć się tego, co przed chwilą zapisały. Na kolejnych zajęciach piszą bowiem na tych samych tabliczkach. Jak większość dzieci i te z Rwandy lubią grać w piłkę. Wykonują ją z liści bambusa i oplatają sznurkiem.
Na świecie jest dużo osób dobrej woli, którzy pomagają innym w potrzebie. Istnieje tzw. adopcja serca. Dzięki miesięcznej wpłacie 15 euro wiele dzieci może godnie żyć: uczęszczać do szkoły, jeść posiłek i w większym stopniu mieć zapewnioną opiekę lekarską.
Spotkanie z ks. Rusinkiem było bardzo ciekawe.
Opracowała mgr Barbara Galbarczyk